Niższe rachunki za energię elektryczną bez wysiłku

Trzy proste kroki wystarczą, aby zmniejszyć zużycie prądu, ściąć koszty energii używanej w domu czy biurze oraz zrobić coś dla świata.

Zmniejszenie zużycia energii elektrycznej leży w naszym interesie (każdego z osobnego i ludzkości jako całości) z dwóch powodów: rosnących cen prądu, które na pewno już nie zmaleją, oraz zwiększającego się zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla, który w głównej mierze jest odpowiedzialny za efekt cieplarniany oraz kolejne anomalia pogodowe.

Większość z nas myśli, że o środowisko dbać muszą jedynie duże zakłady, a od nas niewiele zależy. Po części jest to prawda, lecz wskutek efektu skali, czyli zmiany nawyków i mentalności całego społeczeństwa, pozytywne zmiany też będą zauważalne. Dzisiaj można w bardzo prosty sposób i praktycznie bez wysiłku ograniczyć zużycie energii oraz zmniejszyć rachunki, czyli zanotować wymierne zyski indywidualne.

Kup lodówkę klasy A+ zamiast zwykłej

Na początek zajmijmy się urządzeniami, które pochłaniają najwięcej energii w domu: lodówką (28 proc. całkowitego zużycia), oświetleniem i drobnym sprzętem AGD (20,4 proc.) oraz kuchenką elektryczną (19,6 proc.). To najwięksi pożeracze prądu. Nie trzeba jednak z nich rezygnować, bo dzisiaj jest to niemożliwe, tylko wybrać te urządzenia, które pobierają bardzo mało energii.

Przykładowo średniej wielkości lodówka klasy energetycznej A+ zużywa rocznie ok. 250 kWh, a klasy C – 540 kWh. Oczywiście to przekłada się na koszty. W pierwszym przypadku zapłacimy rachunek na 115 zł, w drugim – 240 zł. Oszczędność nie do pogardzenia. Warto więc kupić lodówkę najwyższej klasy, która jest droższa od tych przeciętnych najwyżej o kilkaset (200-400) złotych. Ten zakup zwróci się nam już po dwóch, trzech latach, a później będziemy tylko zarabiać na niższych rachunkach.

Mądre oświetlenie

Znacznie taniej i szybciej można wymienić źródła światła, które zużywają się na bieżąco. Zwykłe żarówki wolframowe zdecydowaną większość pobieranej energii (ok. 90 proc.) zamieniają w ciepło, czyli tak naprawdę marnują prąd i emitują niepotrzebnie dwutlenek węgla.

Świetlówki i lampy halogenowe są od nich dużo bardziej efektywne. Pobierają tylko tyle energii, ile potrzebują, a straty są dużo mniejsze lub wręcz minimalne. Przykład? Aby wytworzyć światło o tej samej intensywności halogen potrzebuje 30 proc. energii mniej niż żarówka, a świetlówka – nawet osiem razy mniej! Jeszcze wydajniejsze pod tym względem są diody LED-owe (niestety, na razie jeszcze dość drogie).

Należy pamiętać o właściwym doborze rodzaju oświetlenia. W pomieszczeniach, w których przebywamy krótko (łazienka, spiżarnia, ganek), często włączamy i wyłączamy światło, sprawdza się halogen i LED, natomiast w pokojach, salach, w których przebywamy długo – świetlówki. Dlaczego? Zużycie prądu przez te ostatnie maleje wraz z czasem świecenia.

Wyciągaj z kontaktu

Rachunki można także zmniejszyć dzięki mądremu korzystaniu ze sprzętu RTV i komputerowego. Wystarczy tylko wyłączyć tzw. tryb uśpienia i zawsze wyciągać wtyczkę z kontaktu (aby czerwona lampka w urządzeniu przestała się świecić), gdy przestajemy oglądać telewizor, słuchać radia, korzystać z drukarki.

Wspomniany tryb uśpienia warto za to ustawić w laptopach i komputerach. Gdy na dłużej odejdziemy od urządzenia, zaczyna ono pobierać mniej prądu. Efekt? Koszty maleją z 370 do 140 zł rocznie.


Zajrzyj także:


Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW